• ewelinasobolewska

THERMOMIX. O TYM, DLACZEGO SIĘ NA NIEGO ZDECYDOWAŁAM I CO ON WŁAŚCIWIE POTRAFI.

Updated: Jan 27


Znalazłam mu specjalne miejsce i jest moim codziennym ułatwiaczem życia! :)


Większość osób, która mnie zna - wie, że bardzo lubię gotować. Nie jestem Nigella Lawson, ale dziergam po swojemu:) Jeszcze w czasach korpo przynosiłam dodatkowe pojemniki z przygotowanym przeze mnie jedzeniem i się nim dzieliłam. Nigdy nie potrafiłam ugotować w sam raz dla 1 osoby, aby wystarczyło na dwa dni. Zawsze porcja jak dla pułku!


Kilka lat temu Thermomix przewinął mi się przed oczami dosłownie kilka razy - był to model TM31 - jeszcze bez tych wszystkich „ajfonowych” bajerów, które ma teraz. Pamiętam jak znajoma opowiadała o nim z wielką ekscytacją i podkreślała, że nie wyobraża sobie codziennego gotowania dla 4 osobowej rodziny w tradycyjny sposób. Po prostu no way! Ja wtedy wysłuchałam, spróbowałam chętnie tych wszystkich rzeczy, które przygotowała i już. Pamiętam, że m.in przygotowała chlebek z ziołami i masło i ja prawie sama zmiotłam to ze stołu:))


Po kilku latach, zupełnie przypadkiem wpadłam na post na FB mojej koleżanki Edyty (zupełnie innej, niż tej, o której pisałam wyżej:)), którą znam z czasów eventowych. Umieściła informację o tym, że chce zamienić swój TM31 na nowszy model i że stała się właśnie przedstawicielem firmy i w ten sposób postanowiła na niego zapracować. Zapaliło mi się światełko - może i ja spróbuję! Byłam w trakcie rozpoczętego remontu mieszkania i cały mój budżet był przeznaczony na ten cel i nie było odstępstw od tego, że pozwolę sobie w tym czasie na spory w tym momencie dla mnie wydatek. Był to też czas, kiedy nie miałam stałej pracy, więc tym bardziej uznałam, że warto spróbować swoich sił i skorzystać z tej możliwości. Skontaktowałam się z Edytą, wyjaśniła mi zasady, wysłała zaproszenie na spotkanie informacyjne, po którym zdecydowałam się spróbować. Wiedziałam, że nie wiąże się to z żadnymi ryzykownymi konsekwencjami, jeśli chodzi o warunki współpracy. Będąc w samym epicentrum remontu, wiedziałam, że przez jakiś czas będę funkcjonować w mieszkaniu bez kuchni - uznałam, że przeżyję mając tam Thermomix! Najpierw wzięłam udział w szkoleniu.

Pamiętam, że mój Tata układał w tym czasie podłogę w mieszkaniu, a ja siedziałam w innym pokoju ze słuchawkami na uszach:)) Wstawiłam tam moje meble balkonowe - stolik i dwa krzesła i to była moja salka szkoleniowa:))) z odgłosami remontu w tle. Dziękowałam w tym momencie za słuchawki z funkcją wygłuszania hałasu:)))

Szkolenie się zakończyło, poznałam zasady i teraz „tylko” potrzebowałam się odnaleźć w nowej sytuacji, ponieważ zawsze unikałam roli sprzedażowych jak ognia, ponieważ taka tradycyjna rola handlowca nie jest dla mnie. Jeśli to obszar związany z tym co lubię i sama wykonuję - to wtedy to mulenie inna historia. I tak było w tym przypadku, ponieważ czułam, że dam radę, dlatego, że zawsze gotowałam a następnie spamowałam zdjęciami jedzenia, lub się nim po prostu dzieliłam:)




TM6 arrived!

Poranek, ja w blokach startowych aby jechać na akupunkturę do Łodzi z Warszawy, a kurier przywozi sprzęt. Odebrałam i jedyne co zrobiłam tego dnia - to wyjęłam go z pudełka traktując go ostrożnie jak jajko, włożyłam do torby i zabrałam ze sobą :))


Z racji tego, iż nie posiadałam swojego urządzenia, na czas programu - otrzymałam je od firmy. Działa to tak, że należy przy dokonywaniu formalności zaznaczyć, iż potrzebujemy sprzęt pokazowy i już. Po zakończeniu programu się go oddaje i otrzymuje swój wypracowany po spełnieniu warunków umowy. Na czas programu otrzymałam również dostęp do platformy z przepisami. Więc wystarczyło tylko uruchomić sprzęt, wybrać pierwszy przepis do wykonania i działać. A ja…. wsiadłam w samochód i pojechałam na akupunkturę, potem do osteopaty i następnie do Rodziców. W tym czasie moja logistyka była dosyć szalona, ale priorytetem dla mnie było pozbycie się przewlekłego bólu głowy. Myślałam, że to migreny, a okazało się, że to powypadkowa historia. Ale nie o tym tutaj:) opiszę to może w innym momencie:)


Co przygotowałam w pierwszej kolejności?


Nie był to płonący bażant :)) Nie lubię marnować jedzenia, więc zerknęłam na to, co akurat miałam pod ręką:) okazało się, że mogłam przygotować fajny koktail. Miałam mleko kokosowe, banany i brzoskwinie. Wrzuciłam wszystko, zmiksowałam i mogłam dalej działać w mieszkaniu z tematami remontowymi. Zaznaczę, że nie posiadałam tam jeszcze kuchni. Jedynym najbardziej skończonym miejscem była łazienka:) czekałam na meble a pozostałe prace toczyły się swoim biegiem.


Za kilka dni przyjechał mój Brat, żeby pomóc z kolejnymi tematami, których nie byłam w stanie zrobić sama. Wiercenie, montowanie oświetlenia, docinanie listew przypodłogowych i klejenie itd. W tym ferworze potrzebowałam móc szybko coś przygotować, najlepiej w jednym „garnku” i musiało to być coś pożywnego, abyśmy mieli siłę skakać po drabinach:))) Polecam zupę meksykańską. Oprócz Thermomixa potrzebowałam deskę do krojenia i nóż:)

Podzieliłam się też jedzeniem z dziewczynami z biura sprzedaży od dewelopera:) to dzielenie się mam we krwi nadal jak widać:) Następnego dnia podgrzewałam tę zupę korzystając z funkcji wolnego gotowania :) Jak już zakończyliśmy ten maraton, miałam więcej czasu na testowanie opcji i sprawdzanie tego, co mogę gotować.


Z Thermomixem przyjeżdża książka - „Proste pomysły” - dzięki niej na początku można się zainspirować, ale też poznać lepiej dostępne funkcje. Na kilku stronach jest to bardzo fajnie opisane i pogrupowane w tabeli i zawsze warto do tych informacji wracać. Z czasem można to zapamiętać:) Wskazówki dotyczące rozdrabiania, mielenia i gotowania na parze rozpoczynają się od strony 246.




Moja pierwsza prezentacja.


Thermomix i jego możliwości można przedstawić na dwa sposoby: podczas bezpośredniego spotkania lub podczas tzw. termowizji, czyli spotkania online.

Pierwsze moje spotkanie było u moich Przyjaciół. Ustaliłam z Agnieszką co będziemy przygotowywać, po to, aby przygotować coś, co lubią domownicy. Przygotowałyśmy pizzę, ale też przetestowałyśmy funkcję mielenia ziaren na mąkę. W tym przypadku przygotowałyśmy mąkę bezglutenową z ryżu białego długoziarnistego i kaszy jaglanej. Po dodaniu skrobi ziemniaczanej, drożdży, wody, soli i oliwy, w 3 minuty miałyśmy przygotowane ciasto, a samo mielenie ziaren trwało 1 min:) Zrobiłyśmy też oczywiście deserek - padło na jabłka pod kruszonką. Ja jestem od nich uzależniona. I od chałek:))) do picia lemoniadę cytrynową. Cieszę się, że moja prezentacja była u Adżity ponieważ stresowałam się jak przed maturą:))) jednak potrzeba małej chwili na odnalezienie się w nowej roli. Potem przy okazji kolejnych nie miałam już takiego stresu.


Tipy, które warto znać :)


Mówię o tym zawsze podczas prezentacji, ale później wysyłam jeszcze taką listę, aby wszystko zebrać w jednym miejscu, aby to było łatwiejsze do zapamiętania.

  • W nóżkach urządzenia znajduje się waga - ważne, żeby nie przesuwać Thermomixem „szurając” tymi nóżkami po blacie. Lepiej podnieść i przestawić.

  • Nie uderzamy łyżką albo kopystka o brzeg naczynia, kiedy jest ‘zaparkowane’ w stacji - ze względu na wagę - może się rozregulować.

  • Na początku noże są bardzo ostre - warto zwrócić uwagę na to, aby kopystkę umieszczać zawsze po tej stronie noża bez ostrza. Zreszta cały czas warto tak robić:)

  • Fajnym i pomocnym gadżetem do mycia - jest szczotka z długim uchwytem. Wtedy łatwo można dotrzeć w każdy zakamarek bez konieczności wyjmowania noża.

  • Gdy przygotowujemy ciasto np. na chleb lub na chałki - po wyjęciu zawsze zostaje przy nożach jeszcze odrobina ciasta. Aby wszystko ładnie się odkleiło, ustawiamy obroty na 10 na 2 sekundy:) i wtedy nic nie zostaje wokół noży.

  • Ubijanie białek - naczynie musi być suche. Jeśli chcemy ubić białka zaraz po umyciu naczynia, postępujemy tak, jak w przypadku zgarniania ciasta z noży:) ustawiamy najwyższe obroty (10 przez 2 sek) i potem usuwamy wodę ze ścianek naczynia ściereczką.


Dlaczego lubię Thermomix? :)


Dla mnie jest przede wszystkim uzupełnieniem i ułatwieniem w kuchni. Kocham jeść i bardzo lubię gotować, ale nie lubię przy tym spędzać zbyt wiele czasu i brudzić dużej ilości naczyń.


Posiada genialny blender, który świetnie mieli (wyżej przytoczona produkcja mąki, lub przygotowanie cukru pudru). Możemy mielić orzechy, ziarna zbóż, kawę, mak, ryż, pieprz, wanilię. Możemy samodzielnie przyrządzać przyprawy. Bardzo często używam go do rozdrabniania warzyw, przygotowywania koktajli. Noże poradzą sobie nawet z jednym ząbkiem czosnku i nie będzie to wyglądało jak pogoń wiewiórki za orzeszkiem w filmie Epoka Lodowcowa:)


Zastępuje mi sporo sprzętów. Nie potrzebuję oddzielnej wagi - ponieważ waga w Thermomixie jest dokładna do 1g. Zawsze przy gotowaniu irytowałam się gdy musiałam bez wagi sprawdzać przeliczniki w internecie a finalnie nie zdecydowałam się na jej zakup.


Nie potrzebuję miksera - notabene spaliłam ostatnio jeden i nie będę kupować kolejnego. Nie wykonuję deserów w takiej ilości jak w cukierni, natomiast na moje domowe potrzeby jest w zupełności wystarczający, a nawet jego możliwości przewyższają moje potrzeby:)



Nie używam tarki:) warzywa po prostu wrzucam i siekają się same. Zawsze przy tarciu warzyw miałam cały blat ubrudzony tym co postanowiło wyfrunąć spod tarki:)


Ugniata mi ciasto na pierogi w 3 minuty! Spróbujcie to zrobić ręcznie w tym czasie! No way! Nie da się. Ja, z moim co chwilę bolącym kręgosłupem, po prostu potrzebuję, aby robił to ktoś za mnie. Podziwiam moją Rodzicielkę, za to, że sama gniecie ciasto na pierogi, kruche, sama produkuje makaron do rosołu. No szacun!



Nie mam również maszynki do mielenia mięsa. Przymierzałam się do tego zakupu chyba już milion razy. Ale za każdym razem, kiedy potrzebowałam mielone mięso, korzystałam z opcji mielenia go w sklepie. Thermomix radzi sobie z mieleniem mięsa również. Świetnie poradzi sobie ze zmieleniem mięsa na pasztet.


Posiada funkcję mycia. Ja jej zawsze używam po wyrabianiu ciast. Wlewam wodę, dodaję kroplę płynu do mycia naczyń i rusza :)


TM6 posiada funkcję gotowania jajek :) funkcję czajnika - więc nawet nie trzeba go kupować do domu.

Jest również funkcja zagęszczania do przygotowywania sosów. Tę opcję uwielbiają szefowie kuchni i… miłośnicy sosów :)))


Gotowanie ryżu - ja dzięki tej funkcji przygotowałam samodzielnie sushi w domu.

Nie korzystałam jeszcze z funkcji fermentowania, wolnego gotowania i sous-vide - ale to jeszcze przede mną:)


Jak sami widzicie - sporo opcji w jednym sprzęcie! Więc to nie jest tylko „garnek” :)))

W wielu restauracjach TM jest używany przez kucharzy w restauracjach, ponieważ ten sprzęt znacznie ułatwi im pracę. Jest to ulubiony gadżet kucharzy! Pytałam znajomego, który jest dyrektorem w ogromnym hotelu - w jakich sytuacjach korzystają Thermomixa. Powiedział, że głownie przy zamówieniach à la carte. Wtedy sprawdza się najczęściej. Uwielbiany przy wykonywaniu dipów, sosów, puree, zup - kremów. Ręcznie jest znacznie trudniej uzyskać strukturę i konsystencji, jak przy użyciu Thermomixa.


Ja zaczęłam próbować różnych innych przepisów których pewnie wcześniej bym się nie podjęła. Nie mam problemu z tym, co ugotować - platforma Cookidoo jest nie do zastąpienia. W pewnym momencie, ja i moje pomysły na gotowanie spotkały się ze ścianą i nie potrafiłam przygotować czegoś nowego.


Planowanie zakupów! To jest czad! Wystarczy pobrać aplikację na telefon, wybrać danie, dodać je do listy zakupów i voila! Lista jest podzielona na 2 sposoby: wg składników, które są grupowane kategoriami, lub wg przepisów. Możemy też odznaczyć to co już posiadamy w domu i dzięki temu nie kupujemy za dużo i nie marnujemy jedzenia:)


Oszczędzam czas - często bywa tak, że jemy w domu 2 różne posiłki. Gdybym miała je wykonywać w normalnym trybie - jadłabym chyba tylko sałatę :)


Sprzęt jest łatwy w obsłudze - Thermomix prowadzi za rękę, kiedy używam Cookidoo - nie muszę zastanawiać się co dalej, czytać przepisów z książki lub z telefonu.


Powtarzalność przepisów i pewność, że napewno będzie to smaczne - nie mam stresu, że coś mi nie wyjdzie - przepisy są tak skonstruowane, proporcje odpowiednio dobrane, że nie ma takiej możliwości. Jedynie doprawiam po swojemu :) To istotna cecha dla osób, które nie mają doświadczenia w kuchni, nie lubią gotować, a chcą zacząć.


Z Thermomixem zaczynają gotować również dzieci. Na pierwszy ogień idą zazwyczaj lody albo pizza, a w dalszej kolejności się rozkręcają. Dla nich to taki trochę telefon lub tablet, który gotuje :)


Będę się tu pojawiać z kolejnymi wpisami:)


117 views0 comments

©️2021 EW SO & CO ALL RIGHTS RESERVED