• ewelinasobolewska

BELGIJSKIE SMACZKI

Aktualizacja: cze 30

Belgia to przede wszystkim stan ducha. Na mapie trudno ją znaleźć, dlatego Belgii trzeba szukać na swój własny sposób. A odnaleziona, każda będzie prawdziwa, chociaż skomplikowana.
Marek Orzechowski. W Belgii, czyli gdzie?


Gent. Hotel 1898 The Post.


Że ja na ten pomysł wcześniej nie wpadłam, aby podrzucić Wam kilka Belgijskich smaczków. Grzebnęłam w mej pamięci do mojej pierwszej wizyty i scrollowałam zdjęcia w telefonie. I stąd ten pomysł :)


Jeśli mam opisać Belgię w kilku słowach, zazwyczaj mówię, że to kraj ziemniaka (czytaj frytek), piwa, czekolady i najpyszniejszych gofrów a raczej wafli. Przejrzałam telefon i znalazłam mnóstwo zdjęć. Dla mnie samej to miejsce z piękną architekturą. Pamiętam mój zachwyt kamienicami w Antwerpii podczas mojej pierwszej wizyty. Robiłam zdjęcia jak szalona! Mam ogromny sentyment do tego miasta i zawsze najchętniej do niego wędruję.


W Belgii występują 3 regiony administracyjne: Flandria, Walonia i Region Stołeczny Brukseli. My mieszkamy we Flandrii, gdzie głównie obowiązuje język Niderlandzki. Wyjątkiem jest Bruksela - tam należy mówić w j. Francuskim:) Walonia jest głównie Francuskojęzyczna. Istnieje też mały fragment Niemieckojęzyczny w tej części Francuskojęzycznej :))) zagmatwałam? To cała Belgia :) ze swoim urokiem :) Przemieszczając się po Belgii samochodem będziecie zaskoczeni korkami zarówno na autostradach jak i w miastach. Ale z racji rozmiaru tego kraju jesteście w stanie całkiem sprawnie go zwiedzić. I warto dodać, że jest to bardzo dobrze skomunikowany kraj. Możecie korzystać z samochodu, pociągów czy autobusów. Przemieszczając się samochodem zwracajcie na ograniczenia prędkości i znaki: trajectcontrole. Tam napewno sprawdzą czy jedziecie zgodnie z obowiązującymi przepisami.


Poniżej takie smaczki, z czym Belgia kojarzy mi się najbardziej. Będzie tu głównie o jedzeniu:))) ale też, o fajnych miejscach, które lubię. Ja nie zwiedzam z przewodnikami - raczej to szlajanie i zaglądanie w różne zakamarki - więc jeśli lubicie w przewodniki - to weźcie je ze sobą tak na wszelki wypadek. Lub szukajcie w internetach :)


No to jedziemy:)



M I A S T A

A N T W E R P I A - to miasto po prostu trzeba zobaczyć! Architektura, jedzenie! Zazwyczaj zostawiam samochód na tym samym parkingu - ponieważ to dobry punkt logistyczny, skąd mogę sobie wędrować dalej. Znajdziecie zarówno parkingi podziemne jak i naziemne. Do tych podziemnych zazwyczaj są dosyć ciasne wjazdy - takie na styk, więc trzeba uważać, żeby nie walnąć felgą, bo odczujecie to boleśnie. Ja raz niby naddałam się jak starem, ale walnęłam!

Bardzo charakterystycznym miejscem w Antwerpii jest Katedra Najświętszej Marii Panny. Z zewnątrz robi ogromne wrażenie, zwłaszcza, gdy jest już podświetlona. Warto też kupić bilet i wejść do środka. Jest to zabytkowa gotycka katedra z bardzo charakterystyczną iglicą, słynąca z kolekcji barokowych Rubensa.

Dom Rubensa - tu za każdym razem, gdy miałam ochotę tam wejść powstrzymywał mnie tłumek ludzi i w rezultacie tam nie weszłam. Budynek pochodzi z XVII wieku. Kiedyś był domem Rubensa, a obecnie jest to muzeum, gdzie zobaczycie jego obrazy, rzeźby i gobeliny.

Antwerpią Centralna - najpiękniejszy dworzec kolejowy jaki widziałam! Tego nie można pominąć!:) jestem pewna, że będziecie zbierać szczęki z podłogi z wrażenia:)

Niektórym z Antwerpią mogą kojarzyć się diamenty :) - to obok dworca znajduje się Diamentowy Dystrykt. Mnóstwo sklepów z biżuterią. One z zewnątrz nie wyglądają jakoś super, często w drzwiach zobaczycie ochronę, ale jeśli chcecie wyjechać stąd z diamentowymi zdobyczami - to myślę, że coś odpowiedniego upolujecie. Możecie zrobić też windows shopping :)))

Zakupowe uliczki - ulica Meir to przegląd chyba wszystkich sieciowych sklepów od Primarku, przez Zarę, HM i inne marki. Jak się „pokręcicie” wokół tych uliczek, to traficie do High brandów takich jak LV, Chanel, Gucci, Hugo Boss, Hermes (szukajcie ulic: Komedieplaats, Schuttershofstraat). Wszystko to robicie spacerkiem. Warto zatem mieć wygodne buty, ponieważ nim się zorientujecie - zrobicie jakieś 20 km :)

Ja lubię wcisnąć nos do sklepów z domowym wyposażeniem. Są dwa sklepy, które mają bardzo fajny asortyment i są przystępne cenowo: CASA i Dille & Kamille. Ręczę, że wrócicie z jakimiś dodatkowymi skorupami do domu:)))


PARKING PODZIEMNY: Antwerpse Parkings - Parking Grote Markt. Ernest Van Dijckkai 3, 2000 Antwerpen. Przy wjeździe pobirabie bilet potem płacicie zbliżeniowe przed wyjazdem.




B R U G G E / B R U G I A - miasto słynące z koronek i jest nazywane Flamandzka Wenecją ze względu na ilość występujących tan kanałów. Jest bardzo urokliwie i polecam jej obejrzeć. Latem bywa tam tłoczno, natomiast ja sama nie doświadczyłam tego największego natężenia w postaci tłumów. Było raczej tak umiarkowanie, na tyle dla mnie znośnie, że nie wiałam w jakieś małe uliczki :) Jeśli lubicie - warto przepłynąć się kanałami - można kupić bilet na łódkę i zwiedzać w ten sposób. Ja wybrałam spacer wzdłuż kanałów i w starej części.

Historycznie Brugia mimo oddalenia od morza - była jednym z najważniejszych miast portowych w Europie.

Koronki - to taki smaczek Brugii, obok kanałów, piwa, czekolady, frytek, sklepów, pięknej architektury i niesamowitego klimatu. Otóż Brugia jest znana od XVII wieku z koronek brabanckich wytwarzanych metodą klockową. Ta technika polega na przeplataniu w grupach po cztery wielu nici nawiniętych na klocki. Dzięki temu tworzy się tzw. płócienko tworzące formy ornamentu i różne rodzaje siateczek w tle oraz wypełnieniach motywów. Koronkę podczas tworzenia umieszcza się na specjalnej poduszce z umieszczonym na niej wzorem. Technika ta umożliwia uzyskanie delikatnych ażurowych wyrobów o bardzo różnorodnych wzorach. Wyglądają naprawdę ciekawie. Znajdziecie tam kilka sklepów, gdzie będziecie je mogli obejrzeć lub/i zakupić.

Spacerując napewno dotrzecie do budynku Ratusza - Stadhuis. To historyczne centrum Brugii, które znajduje się od 2000 roku na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Fasada ratusza zrobi na was niesamowite wrażenie. Na fasadzie zostały umieszczone w specjalnych niszach rzeźby - 49 posągów o wysokości ponad 175 cm każda.

Wieczorem to miasteczko nabiera fajnego klimatu.


PARKING PODZIEMNY: Interparking Brugge, t Zand 17, 8000 Brugge. Wjeżdża się do niego z drogi o numerze R30. Zawsze wcześniej zobaczycie kierunkowskazy z informacją czy taki parking ma wolne miejsca czy nie. Wtedy tekst jest podświetlony na zielono.




G E N T / G A N D A W A - Tutaj obowiązuje nazwa Gent. Jeśli patrzycie na polskie przewodniki - spotkacie się z nazwą Gandawa.

Tu zacznę od logistycznej części, ponieważ wtedy będzie mi łatwiej Was poprowadzić.

PARKING PODZIEMNY: Parking Sint-Michiels (P7), Sint-Michielsplein 8, 9000 Gent. To wielopoziomowy parking. Trzeba się przestawić na bardzo wąskie wjazdy. Są wystarczające, aby samochód swobodnie się zmieścił, natomiast uważajcie żeby nie rypnąć felgą :)) Z tego parkingu macie blisko do chyba najbardziej charakterystycznego miejsca jakim jest Most Pont Saint-Michel. Tam Wasza przygoda i zachwyt się rozpocznie :)

Na tym moście musicie mieć zdjęcie! :) albo widoku, który Wam się ukaże. Dajcie sobie chwilę aby się rozejrzeć.

Zrobi na Was wrażenie napewno budynek starej poczty. Obecnie to hotel 1898 The Post. W samym budynku znajdziecie również fajną kawiarnie i showroom z ubraniami, dodatkami do domu. Ja się bardzo powstrzymywałam, żeby nie kupić tam niczego i nie taszczyć później tych łupów ze sobą:)

Jeśli dotrzecie głodni do Gent - to idźcie tu zjeść - Pakhuis (Schuurkeenstraat 4, 9000 Gent). Warto jednak zrobić rezerwacje, dlatego, że tam jest tak obłędnie dobre jedzenie, że o wolny stolik bardzo trudno. Możecie zrobić rezerwację wchodząc w Google maps i tam pojawi Wam się opcja rezerwacji. Alternatywnie możecie wybrać jedną z restauracji znajdujących się tuż nad wodą.

Het Belfort van Gent - waszej uwadze nie umknie napewno dzwonnica. Zobaczycie ją już z mostu. Ta wieża służy również jako punkt widokowy w Gent / Gandawie i jest symbolem autonomii i niezależności miasta.

Kościół Św. Mikołaja w Gandawie i Katedra św. Bawona - to kolejne piękne zabytkowe Kościoły. Są zlokalizowane blisko siebie - więc warto je zobaczyć. A i ciężko pominąć:)

Niesamowite wrażenie robi budynek należący do miasta: Ghent City Hall! Zakochacie się w fasadach budynków które będziecie mijać! Obiecuję :)

Gravensteeen. Sint-Veerleplein 11, 9000 Gent. — to bardzo ciekawe zamczysko :) Jest to bardzo dobrze zachowany zamek na wodzie z X wieku. W środku znajduje się muzeum oręża. Bilety są w dostępnych cenach. Zwiedzaliśmy go podczas mojej pierwszej wizyty w Belgii - a dokładnie wialiśmy przed deszczem:)

Co ciekawe - Belgia ma całkiem pokaźną ilośc obiektów, która jest wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jest ich 13. W Polsce mamy ich 16.

Polecam wędrówkę wzdłóż kanałów lub rejs łódką - bardzo fajne doświadczenie. Pan Przewodnik będzie opowiadał o historycznych miejscach i będzie podrzucał ciekawostki. A wy załóżcie okulary przeciwsłoneczne i się zrelaksujcie :)

Uliczki Vogelmarkt i Brabantdam - to miejsca zakupowe. Znajdziecie tam mnóstwo butików i tez kawiarnie, aby chwilę odpocząć.



K N O K K E - H E I S T — ja określam to nadmorskie miasteczko Belgijskim Dubajem. To chyba najpopularniejszy i najdroższy kurort na wybrzeżu. Knokke-Heist usytuowany tuż przy granicy z Holandią. Będąc w samym centrum i blisko morza możecie mieć wrażenie, że to bardzo niedostępne miejsce ze względu na to, jakie marki będą Wam się przewijać przed oczami - zwłaszcza samochodów. Słynie z drogich butików, mnóstwa galerii sztuki. Ja lubię obserwować modowy aspekt tego miejsca. Czuję się jakbym oglądała wybieg kilku słynnych projektantów jednocześnie, choć nigdy na takim nie byłam. Znajdziecie też piękny długi deptak i będziecie mogli nacieszyć się widokiem morza. Oczywiście restauracje z pysznym jedzeniem. I bardzo charakterystyczną dla tego miejsca architekturę. W linii przy morzu wysokie budynki z mieszkaniami z ogromnymi oknami - mieć taki widok z okna to coś niesamowitego! Warto dodać, że to miasto leży na północnym krańcu nadmorskiej linii tramwajowej, która łączy je z innymi belgijskimi kurortami - więc można wyposażyć się w bilet i wybrać się na małą wycieczkę. Wybierając się tam samochodem wygodnie zaparkować na podziemnym parkingu - ja zazwyczaj tak robię - mam zapamiętane na mapie wszystkie moje miejsca z parkingami. W sezonie i w ciepłe dni trudno tam znaleźć wolne miejsce. A mieszkańcy często tez przemieszczają się Melexami - tak takimi z pola golfowego :)

Na plaży zobaczycie charakterystyczne małe białe „domki”. To prywatna własność i służy głownie do przechowywania gratów plażowych w sezonie. To dosyć popularne rozwiązanie w rejonach nadmorskich.




K A R N A W A Ł w A A L S T - tu zdjęcia powiedzą wszystko na ten temat :) doroczne wydarzenie muzyczno-taneczne, organizowane przez trzy ostatnie dni karnawału. W niedziele odbywa się uroczysty pochód uczestników karnawału przez miasto – w paradzie biorą udział figury olbrzymów - kilka zdjęć zobaczycie poniżej. Jest to bardzo ciekawe wydarzenie i przybywa na nie mnóstwo osób. Wieczorem, po zakończeniu parady, mieszkańcy i nie tylko - idą świętować. I 99% osób jest przebranych :) wymyślana jest tematyka przebrania i każdy organizuje sobie strój. Ja załapałam się na perukę :))




JEDZENIE

Pomidory nadziewane mini krewetkami. Najprostszy przepis ever! Wydrążacie pomidory, dodajecie do środka mini krewetki - ja je wcześniej płuczę i przyprawiam. Możecie dodać posiekaną natkę pietruszki.

Stoemp - puree ziemniaczane z warzywami. To super rozwiązanie i bardzo smaczne. Możecie dodać marchewkę (to moja ulubiona wersja), brukselkę, szpinak, brokuły. Do smaku można dodać zioła i smażony boczek. Obok może być ryba, lub taka tradycyjna tutejsza kiełbaska smażona na patelni. Z pewnością znajdziecie je w restauracji.

Stoofvlees - to wołowina duszona w piwie, danie o niesamowitym aromacie. Jeśli lubicie gulaszowe dania - to to może Wam smakować. Pod koniec duszenia dodawany jest chleb posmarowany musztardą po to, aby zagęścić sos i dodać mu niezwykłego smaku. Stoofvlees najlepiej smakuje z… frytkami.

Ryby i owoce morza. To domena Flandrii. Belgowie spożywają ogromne ilości ryb i owoców morza. Słynne są tutaj mule (małże) serwowane w różnej postaci: w białym winie, z czosnkiem, w sosie musztardowym, no i oczywiście w piwie. Podczas mojej pierwszej wizyty byłam lekko zaskoczona, czemu jako dodatek do muli dostałam frytki :)) a to można by żec narodowa potrawa - mule z frytkami (moules et frites). Ja lubię najbardziej te duszone w białym winie i te z dodatkiem selera naciowego. Bardzo popularne są krokiety z krewetek - na wierzchu mają chrupiącą panierkę i zazwyczaj zamawia się je jako przystawkę.

Frytki - na każdym rogu niemalże je tu znajdziecie. Wszędzie będą smaczne! Nie wiem czy wiecie, ale odkryto je w Belgii. Tajemnica smaku belgijskich frytek to specjalne gatunki ziemniaków i ich cięcie. Należy je smażyć w dwóch różnych temperaturach tłuszczu i to najlepiej zwierzęcym.

Raclette - domowy grill który ustawiacie na stole i grillujecie kawałki mięsa, ryby, warzyw. W sklepie możecie znaleźć już przygotowane zestawy mięsa, które wystarczy rozpakować i grillować :) Polecam zaprzyjaźnioną restaurację: https://www.lebourguignon.be - Fondue & Gourmet Le Bourguignon Aalst. W menu znajdziecie szeroki wybór fondue, do wyboru fondue mięsne, rybne i serowe, raclette, gourmet i kamienny grill, wszystko już od 19 euro.

Gofry / waffle. Najlepsze są jeszcze ciepłe w karmelizowanym cukrze. Możecie zam też z bitą śmietaną i owocami lub z cukrem pudrem. Spacerując uliczkami możecie je kupić w przyczepach ze słodkościami. Sama nawet pokusiłam się je zrobić w domu. Potrzebny jest cukier perlisty - to takie cukrowe perełki, które rozpuszczają się podczas pieczenia i karmelizują, dzięki czemu gofry zyskują wyjątkową, brązową, lekko połyskującą barwę. Za sprawą cukru, dodanego do ciasta, są słodkie, raczej nie posypuje się ich cukrem pudrem.

Steki - tu zjecie naprawdę pyszne! Zazwyczaj z dodatkiem warzyw i oczywiście ziemniaków w postaci puree.

Piwo - chyba w każdej miejscowości niemalże znajduje się browar :) mniejszy lub większy. Ja nie piję piwa i niewiele na jego temat powiem. W Belgii znajdziecie, kilkadziesiąt gatunków piwa. Ten niewielki kraj jest w ścisłej czołówce światowej pod względem spożycia, jak i produkcji złocistego napoju. Znaczna część́ najlepszego piwa wytwarzana jest przez zakonników w klasztorach, którzy jak największego skarbu strzegą swoich receptur przekazywanych kolejnym kontynuatorom sztuki piwowarskiej. Piwo produkowane jest w browarach w całym kraju. Nawet w naszej małej miejscowości mamy jeden browar - Malheur. Oprócz mocnych i często ciemnych piw imponujący jest także wybór piw owocowych. Ja lubię to o smaku malinowym i wiśniowym.

Gin - jeśli lubicie - to znajdziecie tu mnóstwo rodzajów i dodatków do ginu. Jest taki sklep w Brugge - zrobiłam zdjęcia chyba wszystkim półkom:))

Czekolada - nie żałujcie sobie małych zakupów (lub dużych) w postaci czekoladowych przysmaków :) Belgijska czekolada zawiera dużą ilość kakao. Produkowana jest tak, jak przed laty – ręcznie i w oparciu o najlepsze wyselekcjonowane składniki. Najbardziej znane marki to: Leonidas, Neuhaus, Wittamer, Guylian, Godiva i Galler. Ta ostatnia, to oficjalny dostawca produktów czekoladowych na dwór królewski. Natomiast czekoladki Guylian to ambasador Belgii na świecie. Na lotnisku w Brukseli (Zaventem) znajdziecie ich mnóstwo. Są pięknie opakowane i smakują nieziemsko! Niedaleko nas jest fabryka czekolady - Barry Callebaut. Nawet jadąc samochodem czuć ten obłędny zapach. Kupuję czekoladowe granulki i wtedy mogę przygotować zdrową nutellę, lub gorącą czekoladę do picia albo ciasto.

Speculoos - pyszne korzenne ciasteczka! Na sklepowych półkach znajdziecie krem przypominający masło orzechowe - polecam spróbować.







43 wyświetlenia0 komentarz